
...aż do łez. Życie tzw.singielki jest cudowne. Mogę obejrzeć 4 sezon Sex and the City setny raz i nie muszę wysłuchiwać, że już to widziałam. Mogę wychodzić na imprezy, dzikie imprezy, upijać się i wodzić wzrokiem za bajecznymi pośladkami przystojniaków. Mogę pić Martini i wyznawać miłość tylko Małej Di. Mogę mieć niedzielę w pościeli. Mogę głośno śmiać się na babskich wieczorach. Mogę spokojnie spać, nie myśląc o tym, że ON jest z kolegami na wieczorze kawalerskim i patrzy na gołe cycki. Mogę wszystko. Prawie wszystko...Nie mogę przytulić się do ukochanego. Nie mogę poczuć jego perfum na sobie. Nie mogę czuć euforii po wysłuchaniu jego wyznań. Nie mogę poczuć się bezpiecznie, bo ON nie śpi obok. Nie mogę zadzwonić do niego i poskarżyć się na cały świat. Nie mogę zabrać Go na wesele. Nie mogę kupić mu skórzanego portfela. Nie mogę Go kochać, a to chyba niweluje to co mogę...Nigdy nie zabiję miłości.
Małej Di i mi, która chce kochać i się tego nie boi. Pracuję nad tym...

kwestia tego jaki ON jest. Może być taki, który i tak zagwarantuje Ci niedziele w pościeli [cholera. wyszło dwuznacznie!]. A czy mając faceta nie wodzisz oczami po pośladkach? szczerze? Nic w tym złego. Wykorzystujesz w pełni zastosowanie zmysłu jakim jest wzrok . Jak jest cudowny to nie masz sie czym martwić jesli chodzi o babskie wieczory. A Di i tak zawsze będzie Twoją najwieksza miłościa. Wiemy o tym wszyscy :)
OdpowiedzUsuń