wtorek, 14 lipca 2009

A.J. PPD


Zachwycam się aktualnie moim pięknym pokojem, który sprzątałam dziś od godziny 16tej, aż do teraz(00:35). Zmęczona zaciągam się zapachem świeżo posprzątanego pokoju. To nagroda za trud, jaki włożyłam w nadaniu mu tego zapachu. Elle przyniosła mi piękne kwiaty, które stoją obok mnie. Ułożyłam Glamour chronologicznie, ustawiłam drewniane kotki od największego do najmniejszego, ułożyłam niemalże perfekcyjnie ubrania w szafie, znajdując tanktop, którego szukałam. Ostatnio miałam wiele powodów do smutku, a teraz zachwycam się świeżą, nieskazitelnie białą pościelą, do której się położę zaraz po prysznicu. Co ważne, bluzy ułożyłam zgodnie z zaleceniami PPD(Perfekcyjna Pani Domu). Mój pokój jest teraz P! A no i przylepiłam na ścianę welurowe motyle, które dodają uroku. Facet będzie miał ze mną raj, ponieważ uwielbiam sprzątać! Hmmm, może czeka mnie jakiś ciekawy film na Ale Kino!-?

środa, 17 czerwca 2009

a jednak kot.


Moja kocia natura znów działa. Koniec z emocjonalnym podejściem do świata. Należy zacząć myśleć racjonalnie. To nie znaczy, że znowu zamykam się na miłosne doznania. Nie. Ale teraz nie czekam na nie z niecierpliwością. Tak bardzo pragnęłam znów dać Jemu i sobie szansę, ale widzę, że to emocje za mnie wybrały, a tak być nie powinno. Przynajmniej nie w tym przypadku. Nie w przypadku, gdy tak naprawdę nie wiem na czym stoję, nie wiem czego chcę, nie wiem czy jego intencje są szczere. Poza tym uważam, że telefonowanie do mnie to za mało. Znów chcę być niezależna emocjonalnie. Chcę być Panterą, którą byłam m.in. dla mojego Konta-przyjaciela. Panterą, która chodzi własnymi ścieżkami i kiedy chce mówi coś niemiłego, bo jest drapieżcą. Nie potulnym kociakiem, który z miłości przytakuje zapominając o sobie. Pantera czeka na ‘samca, ale sama go nie szuka. Paradoksalnie Pantery takie jak ja są samotnikami, ale kiedy już zawierają bliższe relacje lub zakładają rodziny, są oddane i doceniają miłość. Teraz jednak Pantera A.J. wybiera się na łowy, ale pozostając w ukryciu. Paradoks? Może. Cała jestem z paradoksów.

środa, 3 czerwca 2009

...czasem kochać chcesz tak bardzo...


...aż do łez. Życie tzw.singielki jest cudowne. Mogę obejrzeć 4 sezon Sex and the City setny raz i nie muszę wysłuchiwać, że już to widziałam. Mogę wychodzić na imprezy, dzikie imprezy, upijać się i wodzić wzrokiem za bajecznymi pośladkami przystojniaków. Mogę pić Martini i wyznawać miłość tylko Małej Di. Mogę mieć niedzielę w pościeli. Mogę głośno śmiać się na babskich wieczorach. Mogę spokojnie spać, nie myśląc o tym, że ON jest z kolegami na wieczorze kawalerskim i patrzy na gołe cycki. Mogę wszystko. Prawie wszystko...Nie mogę przytulić się do ukochanego. Nie mogę poczuć jego perfum na sobie. Nie mogę czuć euforii po wysłuchaniu jego wyznań. Nie mogę poczuć się bezpiecznie, bo ON nie śpi obok. Nie mogę zadzwonić do niego i poskarżyć się na cały świat. Nie mogę zabrać Go na wesele. Nie mogę kupić mu skórzanego portfela. Nie mogę Go kochać, a to chyba niweluje to co mogę...Nigdy nie zabiję miłości.
Małej Di i mi, która chce kochać i się tego nie boi. Pracuję nad tym...

środa, 6 maja 2009

Co na to Freud?




Czasem boję się kłaść do własnego łóżka, bo jestem pewna, że znowu mi sie coś przyśni. Tak, miewam piękne sny o cudownym mężczyźnie, który traci dla mnie głowę, ale tego snu też się boję, bo gdy się budzę, ukochanego już nie ma u mego boku. Potem ciężko mi się pogodzić, że nie zrobimy razem penne z kurczakiem, tak jak we śnie. Moja Mała Di uwielbia, kiedy opowiadam jej kolejny sen, który nadaje się do filmu Almodóvara. Ostatnio śnił mi się samochód. Wgapiałam się w niego cały sen. Świetna fabuła, nieprawdaż?! Ale to nie był zwykły samochód. Na jawie wgapiam sie tylko w Audi Q7, a we śnie zachwycił mnie...brązowy samochód ze sztruksu! Był nieziemski! Kiedy dotykałam go "pod włos" zmieniał się nieco, jak prawdziwy sztruks. A potem głaskałam go w przeciwnym kierunku i znów zmieniał swój stan do pierwotnego, zanim go dotknęłam. Śniła mi się pewnej nocy czarna pantera. Jestem zakochana w dużych kotach, więc sen był tym bardziej ekscytujący. Spotkanie z panterą odbyło się na placu zabaw, przed moim balkonem. Niestety ten plac został usunięty, ale wiem, że pojawił się w tym śnie, bo mam do tego miejsca sentyment. Gdy wybrałam się z Elle na majówkę nad piękne, polskie morze, byłam pewna, że zmiana miejsca wymusi sen. Nie pomyliłam się. Piątkowego snu nie opowiem, gdyż jest zbyt osobisty, ale mogę powiedzieć, że to jeden z tych, kiedy kobieta nie chce się obudzić. Eden. Ale mogę opowiedzieć potworny sen z sobotniej nocy. Spadłam w nim ze schodów! Obudziłam się z krzykiem. Przecież upadek ze schodów nie jest tak przerażający. Ja jednak nie mogłam uspokoić się przez kilkanaście minut. Niepotrzebnie przestraszyłam Elle, ale było to niezależne ode mnie. Żałuję tylko, że nie umiem interpretować tych niezwykłych snów. A!Prawie zapomniałam o najgorszym śnie, który ostatnio mnie 'dopadł. Mianowicie, śniło mi się, że w Szczecinie wykryto przypadek zarażenia świńską grypą. Cały sen płakałam i błagałam, aby ta choroba nie dotknęła moich najbliższych. Bardzo się bałam. I tak jak nie modlę się na jawie, tak we śnie modliłam się ile sił mi starczyło. Lubię te sny na swój sposób, bo są wyjątkowe i indywidualne. Czasem jednak są tak straszne, że choć bym bardzo chciała, nie mogę o nich zapomnieć. MIŁYCH SNÓW...

środa, 22 kwietnia 2009

ELO KIECA.


17 kwietnia- Narodowy Dzień Glamour. Wzięłam kartę pełną zniżek i z moją Małą Di poszłam na zakupy. Portfel szczęśliwie pełen. Kupiłam bajeczną białą sukienkę niczym od Balenciagi, ze złotym zamkiem na plecach, oraz cudowne szpilki na wzór Manolo Blahnika(błagam, niech nikt nie mówi BlaHnik!). Po udanych, nieco uszczuplających portfel zakupach, udałyśmy się po kawę, na wynos oczywiście, gdyż to nie koniec wędrówki. Biała kawa z Coffee Heaven z nutą białej czekolady...mniam!A potem, kierunek "talenciarze", czyli odwiedziny w szczecińskich podziemiach, gdzie odbywał się JAM. Cieszę się, że widziałam te cuda podczas procesu tworzenia! Namalowana sprayem ośmiornica wydawała się żyć i miałam wrażenie, że dosięgnie mnie którąś z macek. Dochodziła 18ta, więc musiałyśmy zebrać się w sobie i opuścić twórcę ośmiornicy oraz resztę utalentowanych panów, ponieważ czekał nas kolejny przystanek piątkowej podróży. Po chwilowym rozstaniu z Małą Di, spotkałyśmy się w aucie, w drodze na koncert. No właśnie, kolejnym miejscem naszych odwiedzin, był koncert w nieco paskudnym miejscu-Słowianinie. Koncert człowieka, z którym chciałabym w przyszłości przeprowadzić wywiad-jako cudowna dziennikarka. Mam do niego wiele pytań. O.S.T.R-Adam Ostrowski, to on za każdym razem mnie wzrusza z nieustającym natężeniem. Jest wspaniałym człowiekiem pełnym prawdy i pozbawionym zakłamania i nienawiści. Na każdym jego koncercie zamykam oczy i wsłuchuję się w słowa, które głęboko docierają do umysłu i serca. Był to dla mnie bardzo magiczny koncert dzięki Ostremu i przytulonej do mnie Małej Di. Kochana Polsko-patriotyzm we mnie rośnie i rośnie...Na koniec miły wieczór z REKINEM i innymi utalentowanymi ludźmi i przedstawicielami sceny muzycznej...Oby więcej powodów do uśmiechania się do samych siebie...Małej Di!

wtorek, 14 kwietnia 2009

Grzechy i niegrzechy.


Kocham kochac sie przy muzyce pelnej pasji.Uwielbiam pic kawe jednoczesnie zaciagajac sie Marlboro. Ogromna przyjemnosc sprawia mi obserwowanie pieknych ludzi, ktorych kocham za piekno. Nie moge opanowac sie od ogladania programow o modzie i modelkach, ktorych wystajace obojczyki przestaly mnie przerazac,a sprawily,ze nie wyobrazam sobie wybiegu bez chudych pieknosci. Nienawidze miec mokrych rak i przegapiac ulubionych seriali. Martwi mnie wizja wyginiecia tygrysow. Marze o Chanel 2.55 i Audi Q7. Bardzo chce miec swojego "american boy", ktory po kazdym spotkaniu bedzie zostawial na mnie swoj zapach, ktorym bede rozkoszowala sie przez reszte dnia. Planuje kolejny tatuaz i zakup piekielnie drogich butow lub sukienki. Osiagne niezaleznosc. W dalekiej przyszlosci kupie doga arlekina i grzywacza chinskiego. Teraz jestem szczesliwa i otwarta na nowe doznania!(...)

czwartek, 9 kwietnia 2009

Satysfakcjonujący wysiłek.


Zblizaja sie Swieta Wielkanocne, a ja od rana, przygotowuje mieszkanie na ten czas. Moj ukochany Rabanne(mezczyzna mego zycia-pies), tez odczul, ze Swieta tuz tuz. Wlasnie biega po calym mieszkaniu zostawiajac mokre slady na parkiecie. Ja, nieco wykonczona, mam zapas sil, nie wiem skad. Ale zawsze dostaje tzw.powera, a pozniej kocham uczucie satysfakcji mimo bolu w kregoslupie. "Kradziejka Elle"-mama, przyniosla ostatnio ogromne galezie, na ktorych to powiesimy kolorowe jajeczka! Powietrze jest tak pachnace i swieze, ze siedzie na lezaku na balkonie, takze zaciagajac sie zapachem mokrego prania. Wlasnie schnie moja nowa sukienka, niczym z wybiegu, ktora to upolowalam w ciuchlandzie na Pogodnie. Jest bajeczna! Dzis w niej wystapie, gdyz zamierzam cieszyc sie wiosna nawet noca. W zakmnietym, zadymionym klubie, ale zawsze to jakis sposob swietowania. WESOLYCH JAJ...!

środa, 1 kwietnia 2009

Starość nie...a właśnie,że radość.


Jestem filozofem. Praktycznie od dziecinstwa sie tym interesowalam, wraz z moim cudownym i jakze specyficznym tatuchem. Dzis poznaje filozofie w sposob dokladniejszy i na pewno na wyzszym poziomie, gdyz ja studiuje. Bardzo wnikliwie. Wiem, ze dla niektorych filozofow cialo bylo wiezieniem dla duszy, wiec nie bali sie smierci. Wrecz przeciwnie, dazyli do niej by dusza wreszcie sie od ciala uwolnila. Smierc byla osiagnieciem szczescia. Ja jednak do tych filozofow nie naleze i smierci sie boje. Bardziej jednak przeraza mnie...starosc. Widzialam samotne staruszki, ktory nie mialy sily wejsc do autobusu, oraz staruszkow, ktorzy jedyna radosc czerpia z gry w szachy na jednym ze znanych placow w moim miescie(najcudowniejszym miescie). Mialam niegdys przyjaciol majacych np.80 lat. Niestety, to juz czasy przeszle. Ale gdyby nie ja, nie mieliby nikogo. Nie chce liczyc na czyjes"dobre serce" gdy bede juz w podeszlym wieku. Widzac pokolenie mlode, ktore jest okropnie wulgarne, wiem juz dzis, ze nie mam co snic, zeby znalazla sie wsrod nich pomocna dlon, jaka ja zaoferowalam moim "przyjaciolom". Kocham starcow, bo sa magiczni i piekni moralnie. Pomijam oczywiscie bereciki, ktora sa wiecznie na NIE, kiedy ich "ojciec" im nakaze. Szczerze wierze w to, ze bede miala piekne corki, ktore nigdy mnie nie zawioda, meza, ktory mimo 80ciu lat bedzie trzymal mnie za reke i cholernie wielkiego poczucia bezpieczenstwa i spelnienia. No i oczywiscie chce tego, czego zyczy mi moj przyjaciel-mojego magazynu mody pod pacha i kostiumu od Chanel...

wtorek, 24 marca 2009

i co z tą wiosną?!Gdzie ta suknia?


Jestem osoba, ktora umie chorowac na zawolanie, ale odkad obiecalam sobie(noworoczne postanowienie),ze nie choruje i korzystam z zycia, chorowac nie chce. Jednak pogoda wystawia mnie na ciezka probe. Czy odwieszenie plaszcza oraz mojej krotkiej kurteczki pomoze? Dzis wybralam sie w cieplej, dlugiej kurtce. Niestety zmoklam. Mimo tego, ze mialam parasol, wlosy byly mokre i potargane. Nie wiedziec czemu o 9tej rano mnie to nie interesowalo. Ciagle jestem senna. Sklada sie na to moje pozne chodzenie spac, ale tez niskie cisnienie. Kawe pije z milosci do niej, ale niestety przestala mnie pobudzac. Mysle, ze na dzien dzisiejszy dobrym "pobudzaczem" by byl...jakis kochajacy mezczyzna. Wymagania sa zbyt wielkie, wiec przez najblizsze dni...miesiace...bede senna...Fakt, mam czasem ochote zapasc w dlugi sen i obudzic sie dopiero wtedy, kiedy bede juz szanowana dziennikarka z dogiem arlekinem i malym grzywaczem chinskim na swoich wlosciach. Ale gdybym zapadla w sen moglabym przegapic swoja szanse na milosc, a taka moze przydarzyc sie tylko raz...Pocieszaja mnie zawsze slowa starszych ode mnie:"masz jeszcze czas,duzo czasu". No wlasnie, komu spieszy sie do malzenstwa i dodatkowych obowiazkow i zobowiazan? Narazie ciesze sie soba w sukni slubnej w moich snach. To piekna suknia.

środa, 18 marca 2009

Bo lubię pastwić się nad sobą...


To niesamowite jak bardzo uwielbiam pastwic sie nad soba...muzyka!Kiedy mam tzw.dola, lapie sie za utwory, ktore wyciskaja ze mnie litr lez. Uwielbiam plakac, bo jest to dla mnie cudowne oczyszczenie. Kiedy odwiedzila mnie moja Mala D, stwierdzila, ze normalne to nie jest, jesli czlowiek wpedza sie z lekkiego 'dola w potok lez. Moze jest na swiecie ktos, kto mnie rozumie w tej kwestii. Jednak to prawda, ostatni post, ktory pisalam ze lzami w oczach, pisany byl przy I need love-Plan B...A dzis rozplywam sie przy cudownym akcencie wspanialego Dizzee Rascala!Ooooch jak ja bym chciala dance wiv Dizzee! Dzis,zobowiazania na dzien jutrzejszy skracaja moj wpis. Na koniec zlota mysl; jestes kobieta-spraw sobie nowa sukienke lub zrob manicure, jesli facetem-kup nowa 'niuere i nie udawaj niedostepnego. a nawiazujac krotko do poprzednich wywodow, a'propos milosci-postawilam dwa golabki w prawym rogu pokoju...

wtorek, 17 marca 2009

...a znasz ich wszystkich?


Ten post chce zadedykowac wszystkim facetom, ktorzy mnie uksztaltowali w jakis sposob. A dokladnie, nauczyli mnie jak uchronic sie przed dostaniem w dupe, ale tez jak uchronic sie przed miloscia. Czasem sobie mysle, ze chcialabym poczuc mocny bol brzucha wywolany ekscytacja po wymianie spojrzen z jakims przystojniakiem. Mowie o tym bolu, ktory jest idiotycznie nazywany"motylkami w brzuchu". Nie uwazam sie za super laske,ktora jest pozeraczem meskich serc, acz w zyciu zostalam tak nazwana niezliczona ilosc razy. Ale mam jakies doswiadczenie z mezczyznami. Sa tacy...malo skomplikowani, ze az prosci, ale bez urazy. Nie chodzi mi o to, zeby mezczyzna, ktory zainteresuje sie tym "blogiem" pomyslal, ze trafil na kolejna sfrustrowana feministke, ktora pcha sie w spodnie. Ale sami wiecie Panowie, ze instrukcja obslugi do kobiety zajelaby wiecej stron niz Wasza...Wszystkie kobiety sa rozne od siebie. Za to kocham kobiety i dzieki temu ciesze sie, ze jestem jedna z nich. W swoim zyciu bylam z naprawde pieknymi mezczyznami, za ktorymi kobiety wodzily wzrokiem na tyle bezczelnie, ze za chwile wpadaly w sciane, a ja ukradkiem sie smialam. Bylam z siebie zadowolona, ze byli tak zapatrzeni we mnie. One krecily przed nimi tyleczkiem zlane potem, ktory pojawil sie nawet na twarzy, bo tak bardzo usilowaly zwrocic na siebie uwage, a oni NIC! Wtedy bylam zla na kobiety. Jakim prawem kreci tym chudym tylkiem patrzac na mnie z zawiscia?! Kolejny typ facetow, z ktorym mialam do czynienia, to seksowni brzydale...Wiecie dziewczeta o czym mowie! To taki typ, na ktorego patrzysz i zastanawiasz sie jaka czesc mozgu przestala dzialac, ze podoba Ci sie taki brzydal! To pytanie pojawia sie dosyc czesto, kiedy zwiazesz sie z brzydalem, po typie pierwszym-laleczce. Jednak musze przyznac,ze brzydale sa takimi samymi narcyzami jak ci piekni. Hm...jaki z tego wniosek?Jeden: po co masz byc z brzydalem, skoro wszyscy sa tacy sami, wiec lepiej miec chociaz jakas rekompensate w postaci slicznego faceta?! Dzis,dumna z wyciagnietego z doswiadczen wniosku,podzielilam sie nim z moimi ulubionymi kolezankami ze studiow Margota i Panna M. Siedzialysmy (na cholernie tuczacym i niezdrowym zarciu) w Mcdonalds i zajadajac kolejna frytke, czekalam na potwierdzenie moich slow. Dodalam jeszcze na koniec wywodu,ze WSZYSCY SA TACY SAMI, kiedy nagle Margota powiedziala:"A znasz wszystkich?"To bylo tak...madre,ze zakaszlalam i udalam, ze niczego nie slyszalam...Jestem osoba, ktora zwraca uwage na szczegoly. Margota pewnie nawet nie pamieta, ze to powiedziala, a ja nie moge przestac o tym myslec. No i o tym jak mocno boli mnie brzuch po zakreconych frytkach...Dzieki tym slowom, ktore w oczach dziewczyn zostaly zbagatelizowane, znowu zaczelam wierzyc w milosc i w to, ze nie znam ICH wszystkich. C.D.N.

poniedziałek, 16 marca 2009

intymne inspiracje(...)

Zastanawiałam się długo nad tym, co bym napisała w swoim blogu... W świecie, w którym pojawiają się teksty o różowych konikach, w bardzo poważnym piśmie jakim jest Polityka, mam prawo do pisania o tym, jak pyszne placki zrobiła dziś moja babcia. Pomyślalam więc, że kogoś może zainteresować życie optymistki-fashionistki. Pomyślałam: dlaczego nie wyładowywać złych emocji na blogu, a z drugiej strony,dlaczego nie podzielić się z kimś wiarą w lepsze jutro? Dlatego będę pisać, kiedy znajdę czas, kiedy będę miała ochotę. Będę musiała być ostrozna, ponieważ wypowiadam swoje zdanie w każdej kwestii nie licząc się z konsekwencjami. Nie podoba mi się nazwa blog ,więc mam zamiar wprowadzić swoja nazwę. Jak na pierwszy raz wystarczy, bo jest późna pora, a to często skłania mnie do wyznań, a to nie "blog" w stylu moim(Ej Dżej aka Miki). Jak płaczemy, to za zmarłym psem, a nie z powodu rozstania, ja się śmiejemy, to z czegoś magicznego, a nie z żartów o Żydach, jak podziwiamy, to najpiękniejsze suknie, a nie to co modne na siłę...c.d.n.