środa, 22 kwietnia 2009

ELO KIECA.


17 kwietnia- Narodowy Dzień Glamour. Wzięłam kartę pełną zniżek i z moją Małą Di poszłam na zakupy. Portfel szczęśliwie pełen. Kupiłam bajeczną białą sukienkę niczym od Balenciagi, ze złotym zamkiem na plecach, oraz cudowne szpilki na wzór Manolo Blahnika(błagam, niech nikt nie mówi BlaHnik!). Po udanych, nieco uszczuplających portfel zakupach, udałyśmy się po kawę, na wynos oczywiście, gdyż to nie koniec wędrówki. Biała kawa z Coffee Heaven z nutą białej czekolady...mniam!A potem, kierunek "talenciarze", czyli odwiedziny w szczecińskich podziemiach, gdzie odbywał się JAM. Cieszę się, że widziałam te cuda podczas procesu tworzenia! Namalowana sprayem ośmiornica wydawała się żyć i miałam wrażenie, że dosięgnie mnie którąś z macek. Dochodziła 18ta, więc musiałyśmy zebrać się w sobie i opuścić twórcę ośmiornicy oraz resztę utalentowanych panów, ponieważ czekał nas kolejny przystanek piątkowej podróży. Po chwilowym rozstaniu z Małą Di, spotkałyśmy się w aucie, w drodze na koncert. No właśnie, kolejnym miejscem naszych odwiedzin, był koncert w nieco paskudnym miejscu-Słowianinie. Koncert człowieka, z którym chciałabym w przyszłości przeprowadzić wywiad-jako cudowna dziennikarka. Mam do niego wiele pytań. O.S.T.R-Adam Ostrowski, to on za każdym razem mnie wzrusza z nieustającym natężeniem. Jest wspaniałym człowiekiem pełnym prawdy i pozbawionym zakłamania i nienawiści. Na każdym jego koncercie zamykam oczy i wsłuchuję się w słowa, które głęboko docierają do umysłu i serca. Był to dla mnie bardzo magiczny koncert dzięki Ostremu i przytulonej do mnie Małej Di. Kochana Polsko-patriotyzm we mnie rośnie i rośnie...Na koniec miły wieczór z REKINEM i innymi utalentowanymi ludźmi i przedstawicielami sceny muzycznej...Oby więcej powodów do uśmiechania się do samych siebie...Małej Di!

wtorek, 14 kwietnia 2009

Grzechy i niegrzechy.


Kocham kochac sie przy muzyce pelnej pasji.Uwielbiam pic kawe jednoczesnie zaciagajac sie Marlboro. Ogromna przyjemnosc sprawia mi obserwowanie pieknych ludzi, ktorych kocham za piekno. Nie moge opanowac sie od ogladania programow o modzie i modelkach, ktorych wystajace obojczyki przestaly mnie przerazac,a sprawily,ze nie wyobrazam sobie wybiegu bez chudych pieknosci. Nienawidze miec mokrych rak i przegapiac ulubionych seriali. Martwi mnie wizja wyginiecia tygrysow. Marze o Chanel 2.55 i Audi Q7. Bardzo chce miec swojego "american boy", ktory po kazdym spotkaniu bedzie zostawial na mnie swoj zapach, ktorym bede rozkoszowala sie przez reszte dnia. Planuje kolejny tatuaz i zakup piekielnie drogich butow lub sukienki. Osiagne niezaleznosc. W dalekiej przyszlosci kupie doga arlekina i grzywacza chinskiego. Teraz jestem szczesliwa i otwarta na nowe doznania!(...)

czwartek, 9 kwietnia 2009

Satysfakcjonujący wysiłek.


Zblizaja sie Swieta Wielkanocne, a ja od rana, przygotowuje mieszkanie na ten czas. Moj ukochany Rabanne(mezczyzna mego zycia-pies), tez odczul, ze Swieta tuz tuz. Wlasnie biega po calym mieszkaniu zostawiajac mokre slady na parkiecie. Ja, nieco wykonczona, mam zapas sil, nie wiem skad. Ale zawsze dostaje tzw.powera, a pozniej kocham uczucie satysfakcji mimo bolu w kregoslupie. "Kradziejka Elle"-mama, przyniosla ostatnio ogromne galezie, na ktorych to powiesimy kolorowe jajeczka! Powietrze jest tak pachnace i swieze, ze siedzie na lezaku na balkonie, takze zaciagajac sie zapachem mokrego prania. Wlasnie schnie moja nowa sukienka, niczym z wybiegu, ktora to upolowalam w ciuchlandzie na Pogodnie. Jest bajeczna! Dzis w niej wystapie, gdyz zamierzam cieszyc sie wiosna nawet noca. W zakmnietym, zadymionym klubie, ale zawsze to jakis sposob swietowania. WESOLYCH JAJ...!

środa, 1 kwietnia 2009

Starość nie...a właśnie,że radość.


Jestem filozofem. Praktycznie od dziecinstwa sie tym interesowalam, wraz z moim cudownym i jakze specyficznym tatuchem. Dzis poznaje filozofie w sposob dokladniejszy i na pewno na wyzszym poziomie, gdyz ja studiuje. Bardzo wnikliwie. Wiem, ze dla niektorych filozofow cialo bylo wiezieniem dla duszy, wiec nie bali sie smierci. Wrecz przeciwnie, dazyli do niej by dusza wreszcie sie od ciala uwolnila. Smierc byla osiagnieciem szczescia. Ja jednak do tych filozofow nie naleze i smierci sie boje. Bardziej jednak przeraza mnie...starosc. Widzialam samotne staruszki, ktory nie mialy sily wejsc do autobusu, oraz staruszkow, ktorzy jedyna radosc czerpia z gry w szachy na jednym ze znanych placow w moim miescie(najcudowniejszym miescie). Mialam niegdys przyjaciol majacych np.80 lat. Niestety, to juz czasy przeszle. Ale gdyby nie ja, nie mieliby nikogo. Nie chce liczyc na czyjes"dobre serce" gdy bede juz w podeszlym wieku. Widzac pokolenie mlode, ktore jest okropnie wulgarne, wiem juz dzis, ze nie mam co snic, zeby znalazla sie wsrod nich pomocna dlon, jaka ja zaoferowalam moim "przyjaciolom". Kocham starcow, bo sa magiczni i piekni moralnie. Pomijam oczywiscie bereciki, ktora sa wiecznie na NIE, kiedy ich "ojciec" im nakaze. Szczerze wierze w to, ze bede miala piekne corki, ktore nigdy mnie nie zawioda, meza, ktory mimo 80ciu lat bedzie trzymal mnie za reke i cholernie wielkiego poczucia bezpieczenstwa i spelnienia. No i oczywiscie chce tego, czego zyczy mi moj przyjaciel-mojego magazynu mody pod pacha i kostiumu od Chanel...